
martekj.mojabudowa.pl - od 11-07-2009 blog czytało 118229, (wpisów: 275, komentarzy: 1747, obserwuje: 37) |
| Projekt domu: ASIA | autor: Bożena Rusin | zobacz budujących | zobacz w IGN Projekt | zobacz w Domfort |
| budynek: wolno stojący, parterowy z poddaszem z piwnicą | technologia: murowana | |
| Liczba blogów: | 5014 |
| Liczba wpisów: | 73617 |
| Liczba komentarzy: | 272312 |
| Liczba zdjęć: | 217855 |
| Użytkownicy online: | 236 |
ok , wiem, że jakość nieciekawa, ale zdjęcia robione pod światło w asyście dzieciaków. Dziś krajobraz wygląda inaczej, bo wszystkie mlecze i chwasty zostały usunięte. Teraz wokół drzewek rozkładam folie i na to sypię korę. Ale tego nie mam na zdjęciach;/ Tak jak widać mamy już świerki, dwa klony palmowe i berberyska. Są też jodły, ale zdjęcie już całkiem nie wyszło;/




A tak wygląda Asia już otynkowana:):) huuuurrrra!!! Bardzo ładnie się prezentuje, nieprawdaż?

a tak wygląda nasz plac zabaw:

Jak to fajnie że mamy wiosne:)
Drzewka i krzewy posadzone!- a i mlecze dodają uroku!!:))
wybacz pytanie kochana ale ja jestem kompletną nogą w tej dziedzinie a bardzo mi się podoba ta roślinka;))
Roślinki sadzisz, to musisz pomyśleć o prowadzeniu równloegle zielonego bloga:)
Zapraszam :))
Nasza Asia póki co zostanie biała, ale docelowy kolor to kawa z mlekiem a dół elewacji obłożony drewnem;)
Ale teraz czekają nas jeszcze podłogi na tarasach i balustrady itd.
po tym jak od października mieliśmy urwanie głowy z tym małym diabłem w psiej skórze. Jak pasjami rujnował swoimi szpilkowatymi zębami wszystko co wpadło w tą jego paszczękę. Jak długimi tygodniami ćwiczyliśmy, żeby załapał gdzie powinien załatwiać swe potrzeby. I jak już było w miarę spokojnie i wszytko hulało jako tako się ulotnił i przepadł na prawie trzy dni. I już tu szaleliśmy, żeby go odnaleźć i przeszukaliśmy miasto wzdłuż i w szerz nie wiem ile razy. I kiedy już zaczynałam tracić nadzieję, ze kiedykolwiek go odzyskamy zadzwonił mój telefon i bardzo miła pani poinformowała mnie, że znalazła naszego Kobiego. Choć pewna nie była, to jednak okazało się ze to ON we własnej łaciatej osobie. Trochę sponiewierany, bardzo sfatygowany, zakleszczony od czubka nosa po koniuszki uszu i niezmiernie wymęczony życiem na gigancie znów zawitał w nasze skromne progi. Żeby było śmieszniej................. odnalazł się w sąsiedniej miejscowości jakieś 15/20 km od naszego domu. Dobrze, że pani, która go znalazła pracuje w naszej miejscowości i po drodze do pracy zobaczyła nasze ulotki.
Teraz nie pozostaje mi nic innego jak dociążyć go jakimś 20 kg ciężarkiem od strony ogona, w nadziei, że spowolni to jego zrywy wolnościowe. Inną opcją jest powróz o przekroju 10 cm przymocowany do wytrzymałej uprzęży. Muszę się jeszcze zastanowić nad tym jak rozwiązać to zagadnienie. Tym czasem jest na tyle zmęczony, że nie przejawia chęci ucieczki, a może dobrze się maskuje? hmmmm.... Ważne, że już jest w domu, bo już i tak dziwnie było przez te trzy dni patrzeć na nieumorusane przez niego drzwi i okna. I nie wysłuchiwać jego szczekania na wiatr lub woreczek. ;)
Mozem poszedł na dziewczyny co ??
Wesołych świąt!!!
dziś znów nie udało mi się zrobić zdjęcia moim drzewkom, możecie się śmiać, ale ja nie znajduję na to czasu w ciągu dnia! A teraz jeszcze szukam tego psiaka ..... W naszym ogrodzie zastałam po powrocie z pracy wielkie kopy ziemi, ładnej bez kamieni;) To chyba już będę mogła tak na poważnie zająć się pracami ziemnymi;) Poza wspomnianymi świerkami i jodłami zakupiłam też i posadziłam małego czerwonego berberysa i poluję na fajne drzewa liściaste i jakieś pnącza i tuje. Na pewno musze zdobyć dereń biały i kilka innych moich wyborów z listy:) Już będę mogła huuurrraaa!! Ach no i trawę trzeba wysiać!!
pogoda jest tak piękna, że grzechem byłoby siedzieć w domu... no chyba, że ma się taki areszt jak my... ospiany ;)))
jak tam piesek, dalej głucho?!
Ja niestety za bardzo nie szaleję na tym podwórku, choć bardzo bym chciała! Ale strasznie się nagromadziło wszystkiego do zrobienia, jak to przed świętami. Ale powoli idziemy do przodu.
A psiak ciągle zagubiony;(((
mojemu mężowi udało się wytargować niższą cenę z tynkarzami i od jutra rozpoczną się prace nad naszą elewacją;) Mam nadzieję, że uwiną się szybko, bo to akurat święta i trochę obawiam się tego całego kurzu w domu i na oknach;( Ale to i tak nieuniknione, więc lepiej teraz mieć to z głowy.
Dziś też przyjechało kolejne 10 wywrotek ziemi. Już nie wiem ile my tam tego nasypaliśmy!! Ziemia, którą przywieźliśmy w ostatnich tygodniach jesieni okazała się być w większości odpadem, ale to wyszło dopiero jak stopniał śnieg, naszym oczom ukazał się głównie gruz trochę tylko okraszony jakimś pyłem szumnie zwanym 'ziemią'. Cały marzec mąż zbierał te kamienie i usypał dwa wielgachne stosy! Dzwoniliśmy do gościa,który nam to sprzedał i miał przywieźć nam dobrą ziemię,jednak na obietnicach się skończyło. Więc zamówiliśmy z innego źródła piękną, zdrową ziemię. Najgorsze jednak,że zaczęli ja przywozić jak ja się szykowałam do pracy. Tak więc nie wiem jak im idzie rozplantowywanie tego i czy aby na pewno ie pokiereszują moich drzewek! ;/
W weekend pracowaliśmy nad wyrównaniem ziemi wokół drzewek żeby móc położyć tam folię i wysypać korę, jednak nie udało się nam dokończyć, a właściwie ledwo połowa wygląda jako -tako.
Nasz Kobiak ciągle się nie znalazł. Dziś dzień rozwieszania ulotek, może uda się go zlokalizować! Ale już jestem wykończona tym szukaniem i nerwami;/!








